Endless Legend — recenzja

Jako wielki fan strategii turowych, weteran całej serii Civilization oraz poprzedniej gry francuskiego studia AmplitudeEndless Legend uważałem za tytuł – dla siebie – obowiązkowy. Z pewną nutą sceptycyzmu, w dniu premiery odpaliłem produkcję. Szybko przekonałem się, że obcuję z kompletnym produktem; ewidentnie producenci nie liczyli na wydawanie setek łatek, a to się chwali. Czym tak naprawdę jest Endless Legend? Świetną strategią spod znaku 4X.

Przejdźmy jednak do rzeczy: gra, podobnie jak wiele produkcji tego typu, pozwala za każdym razem napisać inną wersję wydarzeń, w czym powinno pomóc również zróżnicowanie frakcji. Bardzo fajnym dodatkiem jest możliwość stworzenia własnej nacji. Skoro już jesteśmy w tym wątku: moją ulubioną stały się Wędrowne Klany, rasa człekopodobna, opierająca się w głównej mierze na handlu (jestem osobą, która gardzi rozwiązaniami siłowymi, zarówno tu, jak i w Civilization).

Produkcja wciągnęła mnie do tego stopnia, że niemal przez cały dzień nie można było  nawiązać ze mną kontaktu. Miałem problemy z oderwaniem się od gry, co rzadko mi się zdarza. W moim odczuciu dawno nie grałem w tak dobrą grę, która  w dodatku nie jest produkcją wysokobudżetową.

ng6jQ2N

Na początku omówię interfejs. Niektórym się podoba, innym mniej (co jest dość powszechnym zjawiskiem), ja natomiast mam do niego mieszane uczucia. W pierwszych turach trudno jest się połapać: „co, gdzie i jak”. Jednak po przezwyciężeniu trudności i przejściu przez około 100 tur, co mija wyjątkowo szybko, przyzwyczaiłem się i większość czynności zacząłem wykonywać automatycznie. Układ wizualny jest całkiem przemyślany i godny pochwały, wszystko jest dobrze rozdzielone na kategorie. Mapa również jest przejrzysta i, jak to bywa w tego typu produkcjach, podzielona jest na heksy. Każde pole produkuje różne surowce bazowe, w zależności od jego typu. Znajdziemy również pola anomalii, które, oprócz wspomnianej produkcji surowców, mogą także poprawiać zadowolenie miasta.

Ciekawym, a zarazem dość rzadko spotykanym rozwiązaniem jest podzielenie mapy na prowincje. W jednej prowincji możemy postawić tylko jedno miasto, więc musimy wybierać pomiędzy miejscami dla rolników a świetnymi terenami pod prosperujący ośrodek naukowy. Jak dla mnie to znakomity pomysł! Urozmaica to rozgrywkę: przykładowo grając Wędrownymi Klanami, musimy wybrać teren bogaty w złoża pyłu oraz najlepiej obok anomalii, która również produkuje ten pył. Grając zaś Podziemnymi, skupiamy się na rozwoju gospodarki i w minimalnym stopniu na nauce. Na początku więc nie możemy mieć wszystkiego, a do pełni władzy będziemy dochodzić stopniowo, zajmując kolejne tereny.

Na początku wspominałem o frakcjach. Dostajemy pod swoje skrzydła 7 mocno zróżnicowanych ras. I tu po raz kolejny Endless Legend wybija się z kanonu dobrze znanego z innych fantastycznych strategii. W świecie Aurigi nie spotkamy elfów krasnoludów czy ludzi, twórcy postawili na oryginalność. Oczywiście zauważalne są analogie do Tolkienowskich ras, ale widać duże różnice. Każda nacja ma swoje silne i słabe strony, jeżeli ktoś grał w poprzednią grę tego Studia, to zauważy duże podobieństwa między rasami z Legend i Space. Dla przykładu: Nekrofagi to nacja wojowników, niszcząca wszystko na swojej drodze, niemogąca zawrzeć pokoju — wypisz wymaluj Żarłaki. Dla fana tej drugiej produkcji jest to wielki plus, bo pozwala na szybsze przyzwyczajenie się do nowych podwładnych.

Podczas gry spotkamy również wiele pomniejszych frakcji, które zamieszkują nasze rejony, można z nimi współegzystować poprzez zasymilowanie, co daje nam bonusy, ale można też je zniszczyć. Na początku frakcje niezależne są nastawione do nas wrogo, jednak możemy je do siebie przekonać, płacąc pewną ilość pyłu lub poprzez wykonywanie dla nich zadań. Jednak gdy nie podejmiemy ani działań mających na celu zniszczenie frakcji, ani też zażegnania sporu, wioski zaczną tworzyć jednostki wojskowe i będą atakować nasze miasta czy jednostki.

2014-05-12_00001

Najbardziej efektownym sposobem na zwycięstwo jest oczywiście zniszczenie wszystkich przeciwników i zostanie największym królem Aurigi, jednak ja starałem się szukać rozwiązań pokojowych. Będąc handlarzem postawiłem na wygraną dzięki ekonomii i zdobyciu wystarczającego bogactwa. Istnieją jeszcze inne możliwości zwycięstwa, np. naukowe czy poprzez ekspansję. Większość jednak łączy  jedno: by wygrać, potrzebna jest armia, czy to najemna, czy jednostki naszej frakcji. Tych ostatnich jest mało, bo każda frakcja posiada cztery różne jednostki. Na początku dostępne są dwie: podstawowa wojskowa oraz osadnik. Liczba jednostek najemnych jest za to naprawdę imponująca. Znajdziemy tam strzelców, jednostki latające czy walczące w zwarciu. Mimo ograniczonej ilości jednostek możemy nawet edytować ich ekwipunek i dostosować wojowników do swoich potrzeb. Również naszych bohaterów możemy edytować, a nasz heros może zostać gubernatorem lub dowódcą armii.

Dyplomacja w Endless Legend nie jest bardzo rozbudowana, ale mimo to podpisać pakt o nieagresji czy współpracę handlową nie jest łatwo. Dyplomacja opiera się punktach wpływu, dzięki którym możemy podpisywać umowy i handlować z innymi państwami. Badania działają dokładnie tak jak w Civilization: miasta produkują określoną ilość punktów technologii, a każda z technologii posiada swój koszt. Drzewko badań jest bardzo rozbudowane i podzielone na sześć er, a odkrycie dziesięciu technologi w poprzedniej skutkuje przejściem do kolejnej.

Bardzo ucieszył mnie tryb multiplayer, dzięki któremu można zmierzyć się ze znajomymi lub spróbować swoich sił z użytkownikami Steama. W trybie multiplayer udało mi się zagrać dwa razy, raz wygrałem, a raz gra wyrzuciła mnie do pulpitu.

Reasumując, gra jest jedną z najlepszych strategii 4x ostatnich lat. Ma szansę utrzymać się na szczycie tej kategorii przez długi czas. Wyjątkowo rozbudowany świat, piękna grafika, wszystko składa się na bardzo udaną produkcję. Endless Legend, jest grą, na którą czekałem i czuję, że przede mną kolejne godziny gry. Uważam, że gra posiada wyjątkowo mało błędów. Oczywiście na bugi wciąż można trafić i kilka rzeczy na pewno możnaby zrobić inaczej, ale moim zdaniem gra spokojnie zasługuje na 9/10. Punkt odjąłem za niewielkie zauważone usterki, które jednak w żaden sposób nie przeszkadzały w grze.

Ocena: 9/10