Największe Wtopy Roku – 6. miejsce

Gdy gra sprzedaje się dobrze, twórcy często decydują się na stworzenie sequela. Gdy sequel zostaje przyjęty dość dobrze, zdarza się, że pojawia się też trzecia odsłona. Czasami jednak lepiej pozostać przy dwóch porządnych produkcjach, co pokazuje przykład pewnej serii gier hack’n’slash… Nie mowa tu o Diablo, bynajmniej! 6 miejsce na liście naszych Wtop Roku zajmuje Sacred 3.

Pierwszą odsłonę serii Sacred stworzyła w 2004 roku niemiecka firma Ascaron. Akcja rozgrywała się w mistycznej krainie Ancarii, każda rasa posiadała swoje własne misje, ogólnie gra była po prostu całkiem niezłym hack’n’slashem. Doczekała się dwóch dodatków i sprzedała się w nakładzie prawie 2 milionów egzemplarzy. Była to więc całkiem udana produkcja. W pewnym sensie odniosła też druga pozycja z tej serii, Sacred 2. Krytyka dotyczyła głównie problemów technicznych czy słabych możliwości personalizacji postaci. Wszystko więc wskazywało na to, że i trzecia część nie powinna być złą grą. Niestety, te pobożne życzenia zostały szybko zweryfikowane.

20140801_Launch_001

Sacred 3 jest jednak po prostu słabą grą. Jak czytamy w opublikowanej przez nas [recenzji], „gra w najlepszych momentach jest średnia”. Fabuła nie odgrywa praktycznie żadnej roli, jest płytka, do tego bohater nie wyróżnia się niczym szczególnym i, co najgorsze, nie umożliwia graczowi wczucia się w rozgrywkę. Grafika jest przyjemna dla oka, ale nie zachwyca, a konieczność częstego wczytywania tekstur daje się we znaki. Nawet charakterystyczny dla całej serii humor w „trójce” zwyczajnie zaczyna denerwować. Jim Sterling, z The Escapist, stwierdził, że „Fani Sacred będą pewnie zawiedzeni, a miłośnicy gier hack’n’slash znajdą na rynku znacznie lepsze produkcje”.
Co poszło nie tak? Zmiana u sterów twórców (firma Ascaron stała się niewypłacalna w 2009 r.)? Zbytnie skupienie się na eliminacji bugów, które były swoistą plagą w dwójce? Ciężko stwierdzić. Jedno jest jednak pewne: Sacred 3 to niezła wtopa.