Polskie, na planszy, z kością – crowdfundingowy rok 2014

Właśnie nastał koniec roku 2014, a mnie poproszono o zrobienie podsumowania ostatnich 12 miesięcy w świecie gier planszowych. Trochę się w tym czasie działo, tak samo w temacie gier jak i samego środowiska graczy. Zacznijmy jednak od tych pierwszych.

Rozpocznę niezbyt chronologicznie, bo dotyczy końca roku – jakiś miesiąc temu wyszła gra planszowa “Wiedźmin”. Pisałem już o niej przy okazji relacji z konwentu planszowego – „Pionek”, więc tutaj nie będę się rozpisywał, a jedynie zaproszę do jej lektury. Najważniejsze jest jednak to, dla kogo ta gra została zaprojektowana: dla osób, które grają głównie w gry komputerowe, a gry planszowe znają tylko w postaci “Chińczyka” oraz “Monopoly”. Wiedźmin jest grą prostą, która raczej znudzi “starych wyjadaczy” dość szybko, za to w bardzo przyjemny sposób wprowadzi nowych graczy w świat planszówek.Gra_planszowa

Ostatnio dużo mówi się o crowdfundingu. Rok 2014 był dla gier planszowych w tym zakresie bardzo łaskawy: niektóre powstały tylko i wyłącznie dzięki internetowej zbiórce funduszy, a jednym z tytułów ufundowanych w ten sposób jest “Pan Lodowego Ogrodu”, stworzony na podstawie książki Jarosława Grzędowicza. W grę niestety nie grałem, jednak słyszałem, iż jest bardzo dobra i (co najważniejsze w tego typu grach) utrzymuje klimat książkowego odpowiednika. Twórcy „Pana Lodowego Ogrodu” zebrali ponad 200% zaplanowanego celu, co świadczy o zaangażowaniu fanów tego utworu literackiego.

Drugim wartym wspomnienia projektem crowdfundingowym jest “iGranie z gruzem” autorstwa “Kobiety Ślimaka”, czyli autorki komiksu internetowego “Chata wuja freda”. Po prezentacji tej gry można stwierdzić, że jest to tytuł bazujący raczej na humorze i rzucie kostką, więc jest to produkcja zupełnie inna niż opisywane poprzednie dwie. Ja bym wrzucił to bardziej w kategorię gier “imprezowych”, czyli takich, w które dobrze się gra przy piwie.

Prawdopodobnie największą kampanię reklamową w tym roku miały “Przebiegłe Wielbłądy”, gra która dostała nagrodę “Spiel des Jahres 2014″. Dość prosta w zasadach, jednak dość mnoga w możliwościach rozegrania tury. Jest to jeden z tych tytułów, który jest bardzo nieprzewidywalny, szczególnie pod koniec rozgrywki. W dużym skrócie: obstawiamy, który wielbłąd – według nas – jako pierwszy przebiegnie linię mety, o czym decyduje rzut kością. Niby prosta sprawa, ale jeśli dodamy do tego sposoby na przyśpieszanie, zwalnianie wielbłądów oraz różne metody licytacji, to rozgrywka się gmatwa. W tę grę grałem i to parę razy i mocno ją polecam.

Dość głośno swego czasu było także o “Walecznych Pixelach”,  grze karcianej w której zmierzają się ze sobą dwie armie 9. osobowe. Gra ma bardzo proste zasady, jednak jej minusem jest “wall of text” (czyli gra w której trzeba dużo czytać), gdyż każdą kartę można użyć na 5 różnych sposobów, przez  co gra opiera się bardzo mocno na własnej strategii gry. Polecam tylko dla tych, którzy lubią dużo myśleć przy graniu.

Mimo wielu nowości trzeba także wspomnieć, iż podium najczęściej wypożyczanych gier na konwentach raczej się nie zmieniło, a stanowią je Dobble, Dixit, Carcassone i Potwory w Tokyo. Są to gry, w których przeważa prostota, co moim skromnym zdaniem oznacza, iż w planszówki gra coraz więcej nowych osób, które przechodziły przypadkiem koło sali z grami planszowymi i stwierdzili, że “zabiją jakoś czas”, więc wzięli najprostszą grę i zaczęli grać. Jako że sam często obsługiwałem takie wypożyczalnie, miałem czas na obserwację. Po twarzach tych ludzi widać, że najpierw zapominali na co czekali, a potem wracali do nas, bo już wiedzieli po co.

IMAG2252Ostatnią wartą wspomnienia rzeczą, jaka miała miejsca w ubiegłym roku, jest wysyp konwentów stricte planszówkowych. Wprawdzie “Pionek”, “Bebok” i parę innych konwentów już mają swoje lata, lecz pod koniec 2014 r. okazywało się, że to za mało. Wszystkie konwenty jakie się odbyły, szczególnie te z końca roku, przeżywały oblężenie. Jeden z największych z nich, czyli Pionek, dosłownie pękał w szwach (ludzie grali nawet na ziemi albo na stołówce). Obrazuje to, jak bardzo w ostatnim roku ten typ rozrywki zyskał na popularności. Wysyp takich imprez dotyczył również bardzo małych, lokalnych konwentów, takich na 50 osób.

Reasumując; 2014 był naprawdę ciekawym rokiem jeśli chodzi o gry planszowe. Przybyło dużo fajnych gier – mimo, że stare nie straciły na wartości. Podobnie zresztą osób zainteresowanych takimi produkcjami, gdyż gry planszowe raczej się nie starzeją. Można spokojnie powiedzieć, że w roku 2014 było po prostu “więcej wszystkiego” niż w roku ubiegłym, a najbliższy rok przyniesie, mam nadzieję, identyczną, jeśli nie lepszą, wzrastającą tendencję.