Retrogaming w praktyce #1 – Wywiad z Zakreble

Jak wiadomo rynek retrogamingowy w Polsce jest dosyć niestabilny i wciąż się rozwija. W rozwoju tym pomagają mu jednak YouTuberzy, którzy są zafascynowani taki produkcjami. Jednym z nich jest Zakreble, znany głownie z serii o League of Legends „Who is next?”, choć stara się również wprowadzić na polski rynek gry retro. Specjalnie dla naszego portalu, PlayAllDay, przeprowadzony został wywiad o jego zafascynowaniu retrogamingiem. Rozmawiała Joanna „Tea Angel” Żak.

PlayAllDay: Co oznacza dla Ciebie określenie „gra kreatywna”, jakie tytuły mógłbyś wymienić jako przykłady właśnie takich gier?

Zakreble: Według mnie błędnym jest stwierdzenie, że gra może być kreatywna. Uważam, że to ludzie, którzy tworzą grę, mogą jedynie wykazać się swoją kreatywnością podczas jej produkcji. To ludzie, którzy nie chcą iść przetartym szlakiem wielkich korporacji, tylko starają się zaprezentować odbiorcy coś nowego albo pokazać znany już styl, który został przez nich dodatkowo naszpikowany różnymi nowościami czy świeżym podejściem do zagadnienia. Dobrym przykładem jest gra The Cave, gdzie mamy możliwość przeżycia wspaniałej przygody w świecie wcześniej nam nieznanym. Mimo że jest to kolejna gra przygodowa, łączy ona w sobie wiele nowych elementów. Twórcy dostarczyli nam w niej kilka postaci, którymi możemy sterować podczas rozgrywki. Każda z nich jest inna i każda z nich posiada własną historię. Po pierwszym przejściu gry człowiek chce jeszcze raz zagłębić się w tej produkcji, by poznać losy innych bohaterów, ich wzloty i ich upadki. Dodatkowo całość dopełnia głos lektora, który często wchodzi w interakcję z graczem.

PAD:  Jesteś jednym z niewielu YouTuberów, który stara się wprowadzić stare gry na swój kanał. Jak zostało to przyjęte na twoim kanale poświęconym głownie League of Legends?

Zakreble: Głównym problemem było właśnie to, że mój kanał jest tematyczny i dawniej był w 100% poświęcony grze League of Legends. W momencie, w którym chciałem wprowadzić starsze produkcje u siebie na kanale,  przeprowadziłem ankietę na Facebooku i powiem szczerze, że głosy były wyrównane: połowa osób chciała zobaczyć te gry, a połowa nie była zdecydowana i mówiła, że raczej nie, że lepiej poświęcić temu inny kanał. Stworzyłem więc kanał Starsze Gry, który w tym momencie jest nieaktywny, ponieważ przestałem na niego wrzucać materiały. Strasznie chciałem przeforsować starsze gry na swoim kanale. Gdy zacząłem dodawać je już u siebie, na swoim głównym kanale (Dudul przygotował mi świetne intro) zauważyłem, że na początku zainteresowanie nimi było w miarę sensowne — widać było, że ludzie oglądali, komentowali i widać było, że przyciągnąłem ich uwagę, lecz w miarę jak nagrywałem dalsze odcinki, wyświetlenia spadały. Zainteresowanie jak szybko przyszło, tak szybko poszło. Gracze League of Legends są ludźmi młodszymi, więc trudno szukać na moim kanale starszej widowni, które pamięta jeszcze dawne gry bądź mogła w nie pograć na sprzęcie takim jak Super Nintendo. Takich osób jest bardzo mało, więc główny content, który u mnie dominuje, to właśnie LoL. Nie mówię jednak, że nie stworzę kanału nawiązującego do dawnych gier, kiedy wezmę się za to na poważnie. W Polsce rynek retrogamingu nie jest jeszcze aż tak rozwinięty jak za granicą. W Szwecji widać, że ludzie kupują sprzęt, grają i oglądają materiały związane z produkcjami retro. W Polsce dalej jest to bardzo niszowa tematyka i żeby zainteresować nią widownię, musiałbym przedstawiać to chyba w sposób zabawny, tak jak robi to większość YouTuberów, a tego bym właśnie nie chciał – chciałbym pozostawić gry retro tak, jak ja je pamiętam, czyli jako odskocznię od rzeczywistości, która porywała mnie w świat przygód, a nie się z nich wręcz naśmiewać.

PAD: Żyjemy w erze smartfonów i tabletów. Jak oceniasz różnicę między grami, które teraz są projektowane z myślą nie o kilkugodzinnej rozgrywce a grami zapewniającymi doskonałą zabawę przez dłuższy czas, które były wydane około 15 lat temu?

Zakreble: Gdy porównujemy gry retro z grami dzisiejszymi (a mówimy tu głównie o grach multiplayer, gdyż w trybie dla jednego gracza współczesne gry nie pochłoną nas na więcej niż 20-30 godzin), zauważamy małą różnicę — gdy człowiek grał w dawne gry za młodu, wydawało mu się, że były one faktycznie długie, bo przechodziło się je wtedy w dwa, trzy, czy nawet cztery tygodnie. A tak naprawdę spoglądając na to z dzisiejszej perspektywy okazuje się, że gry te są krótkie, strasznie krótkie. Wynika to z tego, że w tamtych czasach nie było dostępu do internetu, a mało kto znał język angielski na tyle dobrze, żeby płynnie poruszać się po świecie gry. Weźmy na przykład grę Secret of Mana: był tam las, który należało przejść w odpowiedni sposób, bo inaczej się zapętlał. Dzisiaj las, który kiedyś zajął mi kilka godzin mojego czasu, za pomocą internetu możemy przejść nawet w 5 minut. Okazuje się, że gry retro wcale nie są takie długie, jak to się kiedyś wydawało.

1

PAD: Dawniej na rynku gier dominowały produkcje japońskie, takie jak: Pokemon, The Legend of Zelda czy Super Mario Bros. Czy uważasz, że globalizacja projektowania gier przeszkodziła Japonii w tworzeniu równie świetnych tytułów jak tych wymienionych wyżej?

Zakreble: Uważam, że jest wręcz przeciwnie. W momencie, w którym zaczęło powstawać więcej firm zajmujących się produkcją gier na skalę światową, większą popularność zdobyła np. konsola Super Nintendo. Do dzisiaj pamiętam produkcje niemieckie, które powinny głęboko zagościć w sercu każdego retro gracza. Są to na przykład Smerfy, w których na niemieckich kartridżach występowały dialogi w tym języku. Nie można przyznawać Japonii wszystkich zasług w temacie retro gamingu, ale należy zauważyć olbrzymie piętno, które odcisnęła w rynku gier dawniej, ale także i dzisiaj. Nintendo, które wypuszczało tyle wspaniałych gier, dalej tak naprawdę idzie tym torem. Najnowsze konsole, takie jak XboX czy PlayStation, słusznie starają się trafić w XXI wiek. W tym samym czasie Nintento wciąż stara się zjednoczyć wokół siebie ludzi, którzy chcą zobaczyć nową odsłonę Donkey Konga czy The Legend Of Zelda. Nintendo ciągle pochodzi do gier nostalgicznie, w przeciwieństwie do producentów, którzy na przestrzeni lat mieli możliwość się rozwijać. Weźmy na przykład Blizzarda, który wypuścił na rynek kilka świetnych gier na Super Nintendo, a dzisiaj nie ma z retro praktycznie nic wspólnego. Nintendo stara się przypominać graczom, że pamięta o dawnych produkcjach i ulepszać je tak, żeby rozgrywka była jeszcze przyjemniejsza. Wracając do pytania: Japonii globalizacja w żaden sposób nie zaszkodziła, a wręcz przeciwnie – kraj ten pozostał w duchu retro gamingu i stara się prowadzić kampanie growe z ukłonem dla starszych graczy.

PAD: Jak wiadomo, konsole w latach 90-tych nie były zbyt powszechne w Polsce i nie każdy mógł sobie na nie pozwolić. Czy byłeś szczęśliwym posiadaczem Pegasusa, Super Nintendo lub PSX?

Zakreble: Jestem osobą, która pochodzi w długiej linii z rodziny marynarzy: mój ojciec pływał, mój dziadek pływał, pradziadek pływał, praktycznie każdy w rodzinie pływał. W momencie, w którym wychodziło Super Nintendo ja byłem jeszcze małym szczylem. Mój ojciec za to w momencie jego amerykańskiej premiery pływał właśnie po wodach tego kraju i jako prezent zakupił mi najnowszą konsolę. Po jego powrocie pierwszą grę, którą odpaliłem była Zelda. Miałem wtedy 4 lata, grałem przez długi czas i przeszedłem całą Zeldę – od początku do końca. Od tamtego momentu stopniowo starałem się cofać także do starszych konsol – NES, Nintendo 64. Pegazusa nie miałem – miał go każdy mój znajomy, lecz ja byłem tym szczęśliwcem, który miał oryginalną konsolę i nie musiał sięgać po jej wschodnioeuropejski odpowiednik.

PAD: A teraz? Czy do tej pory posiadasz w swoich zbiorach te konsole? A może kolekcja się powiększyła?

Zakreble: Na chwilę obecną moja kolekcja stałe się powiększa – staram się w miarę możliwości skupywać kartridże z grami, niezależnie od konsoli. Nawet jeżeli jej nie posiadam to i tak nie waham się mając możliwość zakupu gry na nią, bo i tak w końcu trafi ona w moje ręce. Wynika to z dwóch powodów – pierwszy to sentyment. Strasznie ubolewam nad tym, że jedynie studia niezależne zajmują się tworzeniem gier nawiązujących do starszych produkcji, a nowe nie wypuszczają niczego podobnego.

PAD: Rynek gier jest bardzo dynamiczny. LoL czy Minecraft osiągnęły światową popularność w kilka miesięcy. Czy tęsknisz za jakąś serią, która została porzucona przez twórców? A może brakuje Ci nawet całego gatunku, który ustąpił miejsca np. sandboxom lub MMORPG?

Zakreble: Powiem szczerze, że szczęśliwie nie mam takiej serii. The Legend of Zelda, Donkey Kong i wszystkie gry, które pamiętam z dzieciństwa dalej powstają i nie mam powodu, żeby płakać, że jakaś gra, w którą świetnie mi się grało została porzucona. Brakuje mi trochę gatunku gier w stylu Atlantis czy Atena – przygodówek z elemetnami logicznymi. Były to gry przygodowe, które przy okazji uczyły nas historii i przybliżały miejsce akcji, np. starożytne Pompeje w grze Pompeje: Zemsta Wezuwiusza. Uważam, że w dalszym ciągu powstaje wiele świetnych gier przygodowych, brakuje mi jednak elementu logicznego- gier, które przenosiłyby nas w czasy, które już minęły i przybliżały nam ich realia. Twórcy starają się tworzyć swój własny świat zamiast korzystać z bogatej historii, którą mamy. 3

PAD: A co z grami na PC?

Zakreble: Chciałbym zobaczyć odświeżone gry, o których wspominałem wcześniej, typu Atlantis czy Aztec. Gry, w których steruję tylko i wyłącznie myszką, mogę podejść wszędzie, zobaczyć malowidła na ścianie, przyjrzeć się pracującym czy posłuchać przekupek na targu.

PAD: I na koniec. Która produkcja sprzed lat jest twoją ulubioną i dlaczego?

Zakreble: Ciężko wskazać mi produkcję, która zapisała się w mojej pamięci jako najlepsza, gdyż każda z gier, w które grałem dostarczała mi czegoś nowego. W The Legends of Zelda zawsze myślałem, że Zelda to imię głównego bohatera i aż smutno mi się zrobiło, gdy okazało się, że to księżniczka. To takie uczucie jak to, w którym ktoś ci mówi, że święty Mikołaj nie istnieje. Ale wskazać ulubionej gry nie mogę. Na pewno wysoko postawiłbym Terranigmę, The Legends of Zelda, Donkey Kong, Pokemony. Masę gier uważam za świetne, ale ciężko wskazać tę jedyną. Wtedy rynek nie był jeszcze na tyle skażony, że ludzie ujednolicali każdy gatunek gier. Teraz każde MMORPG musi wyglądać tak samo, każda MOBA musi wyglądać tak samo, każda przygodówka musi dostarczać tych samych wrażeń. Według mnie wtedy rynek był na tyle otwarty, że z jednej strony mieliśmy świetną przygodę w The Legend of Zelda – odkrywanie tajemnic, ukrytych przejść, ścian, easter eggów. Z drugiej strony Donkey Konga, zręcznościówkę ze świetnym humorem. Każda gra doświadczała nam czegoś innego i nie da się sprecyzować, którą z nich postawiłbym dzisiaj na piedestale, a którą puściłbym w zapomnienie. Każdą grę trzymam głęboko w sercu i każdą dobrze wspominam.

  • Helix

    Lubię retrogaming, a pochodze z 2000, wiec troche juz mnie tego ominelo.