Sacred 3 gra trudna do ocenienia, numer sugeruje nam kontynuację tego, co zobaczyliśmy w poprzednich częściach serii. Niestety tak nie jest, zostajemy wrzuceni w zupełnie inny świat bez nawiązań do poprzedniczki. Bez owijania w bawełnę: gra jest w najlepszych momentach średnia. Słaba mechanika, wołający o pomstę do nieba humor czy niejednokrotnie doczytujące się tekstury. Sacred 3 nie jest tym, czego po tym tytule bym się spodziewał. Nie jest to ani RPG, ani hack’n’slash, jest to slasher. Najgorsze w tym, że niczym się nie wyróżniający.
Fabuła jest – tyle można o niej powiedzieć. Spłycona do granic możliwości, bez polotu. Miejscami nudna jak flaki z olejem. Nie liczcie, że wczujecie się w historię – nie dostajemy takiej możliwości, a szkoda. Nie ma co liczyć również na zżycie się w postacią. Okrojone, płytkie postacie, a wśród nich cztery, pomiędzy którymi musimy wybrać naszego bohatera. Sam grałem nie do końca rozgarniętym, czarnym wojownikiem. Postać ta jest najzwyczajniej w świecie głupia. Bohater ma broń i zbroję, co niestety nie jest ekwipunkiem pochodzącym z „dropów”. Nowy sprzęt dostajemy za poziomy. Nie jest to, moim zdaniem, najlepsze rozwiązanie, ponieważ odbiera zabawę związaną z lootowaniem przeciwników.
Jedyną rzeczą, którą zbieramy z ciał poległych, są monety, a okazjonalnie wyleci kula życia lub mocy. Jedynym plusem tego aspektu są dusze, które czasem możemy zdobyć (uwolnić) z przeciwnika. Są one jednak mocno niewyważone. Przykładowo; ulepszając broń za pomocą duszy gladiatora, nasza postać jest praktycznie nie do pokonania – mianowicie, gdy nasze zdrowie wynosi mniej niż 30 procent całości, obrażenia zadawane przez bohatera zwiększają się o 100%, co daje zbyt dużą przewagę nad przeciwnikiem.
Gra była z założenia tworzona na konsole. Oczywiście można sterować duetem myszka + klawiatura, choć niestety jest to wyjątkowo toporne. Widać to również po systemie walki, bardzo uproszczonym, który oddaje do dyspozycji gracza dwa ataki: jeden słaby i jeden do rozbrajania przeciwników, pułapek oraz dwa wybrane wcześniej ataki specjalne. Całość dopełniona jest przez opcję bloku.
Do momentu odpalenia tej gry jednym z ciekawszych dla mnie elementów produkcji wideo były głosy narratorów, jak to mieliśmy np. w serii Bastion, czy pomocników w grze. Niestety, nasza łączniczka z „dowództwem”, Aria, skutecznie zrodziła we mnie niechęć do tego typu zagrań. Nie szczędziła nam suchych żartów. Fakt, cała seria Sacred znana jest z dosyć absurdalnego humoru, ale co za dużo, to niezdrowo. Twórcy chcieli uzyskać efekt pozytywny, jednak przesadzili. Głupota goni głupotę, a komizm sytuacyjny jest bardzo nieśmieszny, jak większość żartów w tej produkcji.
Wcześniej nawiązałem do gry Bastion, którą bardzo lubię. Twórcy Sacred 3 chyba chcieli uzyskać efekt upodabniający tytuł do tej właśnie produkcji. Praca kamery, bajkowa grafika – wszystko się zgadza. Niestety, zapomnieli, że główną siłą napędową tamtej produkcji była fabuła i klimat. Grafika w Sacred jest średnia, jak na wymagania sprzętowe, które postawili przed graczem. Dostajemy zamknięty świat, bardzo ograniczone mapy, na których praktycznie nie da się odejść na chwilę z głównej ścieżki. Mimo średniej grafiki, lokacje wyglądają jednak bardzo dobrze, doskonale wpasowując się w mój klimat. Doczytujące się tekstury były jednakże nazbyt zauważalne.
https://www.youtube.com/watch?v=TFCURzNgCYo
Reasumując, jak wspomniałem na początku, gra w najlepszych momentach jest średnia. Jak dla mnie, część ta nie powinna być traktowana jako pełnoprawna odsłona Scared. Jestem szczerze zawiedziony – odpalając tę grę miałem nadzieję na tytuł, któremu poświęcę się bez reszty. Mimo kiepskiej oceny nie uważam czasu spędzonego przed ekranem komputera za stracony. Kilka razy bawiłem się naprawdę dobrze, rozwalając moim toporem kolejne fale wrogów, czy wypatrując smaczki w wyglądzie lokacji. Szkoda jednak, że zabawa taka nie potrafiła zająć moich smakowych kubeczków gracza na dłużej.


Copyright © PlayAllDay.pl