The Crew – recenzja

Nieograniczona liczba graczy na serwerze, ogromna mapa i PVP w każdym momencie! Czy aby na pewno?

Ubisoft obiecał graczom otwarty świat, bezproblemową premierę gry, rozbudowany model modyfikacji aut oraz praktycznie prostą możliwość gry w kooperacji, nawet z nieznajomymi graczami z okolicy. Szkoda, że zakończyło się tylko na obietnicach, bo zapowiadało się po prostu świetnie.

Całą naszą przygodę zaczynamy od trybu przygodowego, gdzie wcielamy się w niejakiego Alexa Taylora, który za wszelką cenę pragnie dokonać zemsty za niesprawiedliwe wtrącenie do więzienia oraz śmierć swojego brata. Zapewne siedziałby długie lata, gdyby nie to, że pewna agentka FBI zauważyła korupcję w swoich służbach. Właśnie dlatego uwolniła Alexa, który pomaga jej przez 90% gry. Naszą rolą jest zdobycie zaufania w gangu 5/10, który jest kierowany przez prawdziwego zabójcę brata Alexa. Zdobywając zaufanie, otrzymujemy tatuaż gangu oraz rangi takie jak V2, V4 oraz V8. Oczywiście, by to osiągnąć, musimy brać udział w nielegalnych wyścigach. Fabuła jest dość przereklamowana, ponieważ jest typowa dla tego typu gier. Możemy natknąć się na kilka momentów, które są dość ciekawe, ale jest ich zdecydowanie za mało.

W The Crew, poza wyścigami, spotykamy również zadania poboczne, trasy wyścigi PVP oraz szybkie zdarzenia. Zadania poboczne to zazwyczaj wyścigi na poszczególnych trasach, gdzie ścigamy się z botami lub innymi graczami. Różnią się od kampanii tym, że niektóre potrafią trwać kilka godzin. PVP jest dość… specyficzny, ponieważ, przez mniej więcej 30-40 godzin gry, nie udało mi się znaleźć ani razu 8 chętnych graczy w jednym momencie. Rekord to 65 minut szukania, a chętnych tylko czterech… Szybkie zdarzenia są dość ciekawym rozwiązaniem, w międzyczasie, gdy nie robimy misji, za pomocą owych zdarzeń jesteśmy w stanie tuningować nasze auto w lepsze części. Na dodatek jest ich dość dużo: slalomy, skoki, testy prędkości wspinaczki i wiele więcej.

Ubisoft obiecał ogromną mapę i dotrzymał obietnicy. Mapa jest, według mnie, ogromna, przejście całej kampanii oraz kilka godzin wolnej jazdy po mapce zapewniło mi odkrycie dopiero mniej więcej 60-70%. Chociaż można znaleźć na niej różne wybryki i niedoróbki, uważam to za dobry kawał roboty.

Największym problemem „Ekipy” jest, uwaga… brak dostępnych graczy w sesji? Tak, otóż to, PVP – próśb o kooperację albo nawet zwykłą jazdę graczy jest strasznie mało. Z tego, co pamiętam, miała być nieograniczona liczba graczy na mapie, a tu proszę – od czasu do czasu minąłem się z jednostkami, jedna osoba dołączała do kooperacji, ale i to rzadko… W tym wypadku twórcy się nie postarali, ponieważ większość wielbicieli oczekiwała tego Multiplayera Doczekała się, ale, niestety, w dość kiepskim stanie…

Skoro jest tu mowa o wyścigówkach, wykorzystujemy głównie auta. W grze możemy pojeździć ok. czterdziestoma modelami, wliczając auta z DLC oraz ukryte. Sterowanie jest trochę dziwne, odbiegające od realizmu, co sprawia że jest nieprzyjemne. Auta są dość toporne w prowadzeniu. Tuning natomiast jest dobrze zrobiony, ubieranie naszego auta w części, które znajdujemy podczas wydarzeń, jest przyjemne, ponieważ podczas wydarzenia zależnie od naszego wyniku walczymy o jedną z trzech rang (po poziomie 50 – czterech) Brąz, srebro, złoto oraz platyna. Do tego losuje nam się jeden z trzech atutów, którymi są hamowanie, przyczepność oraz przyśpieszenie.

Oprawa graficzna stoi na średnim poziomie, można dostrzec sporo niedoróbek podczas jazdy, a w porównaniu z kolegami z konsol (Forza Horizon, Drive Club) można zauważyć ogromną różnicę. AI jest na dość niskim poziomie, przeciwnicy w wyścigach jadą po torze jak po kresce, po której MUSZĄ przejechać, co wygląda strasznie sztucznie. Na przykład, podczas swobodnej jazdy pod prąd, ludzie w zwykłych autach nawet nie próbują nas ominąć. Piesi również są dziwnym wytworem, gdy PRZEZ PRZYPADEK spróbujemy ich potrącić, okaże się, że każdy z nich umie się teleportować i pojawi się tuż obok naszego auta, wykonując dziwny ruch z uniesionymi nogą i ręką.

The Crew jest kolejną grą, w której obietnice narobiły chrapki, a wyszło, jak wyszło… Osobiście pograłem niecałe 40 godzin i zapewne włączę ją ponownie, kiedy poprawią błędy albo dodadzą jakieś nowości. Mimo wszystko, nie jest aż tak źle, ale zawsze mogło być lepiej.

Ocena: 7/10

Plusy:
– ogromny świat
– ścieżka dźwiękowa/audio
– tuning
– możliwość kooperacji ze znajomymi

Minusy
– niedoróbki w grafice
– słabe AI
– dość słabe sterowanie
– problemy z multiplayerem

 

  • Dodo

    Faktem jest, że z zapowiadanego „samochodowego MMO” wyszło coś, co MMO w żadnym stopniu nie jest. Mimo to od początku nie zależało mi szczególnie na interakcji z większymi ilościami graczy, więc też niezbyt się przejmuję jej brakiem. Uwielbiam otwarty świat w grach i taki ogromny obszar do eksplorowania jest dla mnie chyba największym plusem The Crew. Na temat grafiki mogę powiedzieć tylko tyle, że jest zadowalająca. Gry wyścigowe już przyzwyczaiły nas do takich standardów. No i niestety AI może trochę odstraszać. Ale pewnie i tak zagram, zawsze to jakaś odskocznia od tasiemcowego NFS-a.

  • Pingback: Największe Wtopy Roku – 5. miejsce — PlayAllDay()