Wywiad z Patrykiem „Rojo” Rojewskim

Patryk ‚Rojo’ Rojewski znany jest w środowisku graczy jako człowiek-rozwałka. Prowadzi swój kanał na YouTube, który subskrybują setki tysięcy młodych ludzi. Jego zamiłowanie do gier objawia się raz w sensownych wypowiedziach i szalenie ciekawych inicjatywach, innym zaś razem – w zwykłej rozrywce przy grach wideo. Dziś, specjalnie dla czytelników PlayAllDay, postanowił wypowiedzieć się między innymi o grach kreatywnych, ale nie tylko. Rozmawiał Bartłomiej Plewnia.

PlayAllDay: Co oznacza dla Ciebie określenie „gra kreatywna”, jakie tytuły mógłbyś wymienić jako przykłady właśnie takich gier?

Patryk „Rojo” Rojewski: Jeśli chodzi o segment „gier kreatywnych”, są one same w sobie kreatywne ze względu na swoją interaktywność. Jest jednak grupa gier będących formą narzędzia, przykładowo gry-piaskownice, gry, w których znajduje się mnóstwo minigier, czy posiadające duże uniwersum z ogromnymi możliwościami, typu Grand Theft Auto. Luźno dorzuciłbym tu również Nihilumbrę, czy Crayon Physics.

PAD: Gry typu MOBA zdobywają ostatnio coraz większą popularność pomimo tego, iż nie można ich nazwać specjalnie „kreatywnymi” pod prawie żadnym względem. Niektórzy jednak, z rządem Stanów Zjednoczonych na czele, uznają League of Legends jako pełnoprawną dyscyplinę sportową. Czy Twoim zdaniem jest to uzasadnione stanowisko?

Rojo: Podobnie jest, przykładowo, ze StarCraftem w Korei. Dopinguję takim inicjatywom; nie jestem fanem gier MOBA, ale mimo to uważam, że takie inicjatywy, promowanie e-sportu, czy organizowanie turniejów gamingowych, pomagają grom zbudować pozytywny wizerunek. Dla mnie e-sport nie jest już pewną niszą czy ewenementem i bardzo się cieszę, że gry zaczynają być postrzegane w tak szerokim spektrum. E-sportowcy, według mnie, jak najbardziej zaliczają się do kręgu pełnoprawnych sportowców, gdyż ich praca wiąże się z wieloma wyrzeczeniami, licznymi wyjazdami, reklamami czy wieloma innymi aspektami charakterystycznymi dla sportu.

PAD: Minęło już około 15 lat od czasu, gdy po raz pierwszy użyto terminu „ludologia”. Jako, iż interesujesz się związanymi z socjologią, a spora część Twoich widzów to ludzie niepełnoletni, chciałbym spytać Cię o pomysł sugerowania się przez sprzedawców gier skalą PEGI. Chodzi o to, by – przykładowo – szesnastolatek nie mógł prawnie kupić gry, ocenionej przez PEGI jako odpowiedniej dla dorosłych.

Rojo: Jeśli chodzi o ludologię, jest to segment, który nie darzę specjalnym szacunkiem. Co do pytania: jest to, moim zdaniem, walka z wiatrakami. Takie ograniczenia można bardzo łatwo obejść na trzysta różnych sposobów, są one kompletną bzdurą. Prowadziłem mnóstwo badań związanych z agresją wynikającą, rzekomo, z gier. To wszystko bujdy na resorach: musi być w rodzinie ciężka patologia, żeby rola gier doszła w ogóle do głosu. W normalnych warunkach brutalne gry wideo nie są w stanie wywołać zmian w psychice. Istnieje też coś takiego, jak syndrom owocu zakazanego, więc takie ograniczenia prawne miałyby dokładnie odwrotny efekt od zamierzanego.

PAD: Seria RojoFanGames zrzesza młodych ludzi skupionych w temacie gier wideo, którzy chcą je tworzyć. Czy jest jakiś tytuł stworzony przez Twoich widzów, który bardzo Cię zaskoczył i który nazwałbyś bez wahania naprawdę dobrą grą?

Rojo: Operacja RojoFanGames wspiera młodych twórców gier wideo. Ich produkcje nie są tworzone tylko o mnie, mogą być de facto o wszystkim. Z założenia są to gry, które chciałbym wypromować, gdyż takich inicjatyw w Polsce właściwie nie ma. Uważam swoich widzów za najbardziej kreatywnych na całym YouTube – gry przez nich tworzone przypominają mi produkcje z lat 90. ubiegłego wieku, które nie mogły, z powodu małych funduszy, małych kadr etc., powalać grafiką, ale za to nadrabiały wspaniałą fabułą etc. Za przykłady mogą służyć gry zatytułowane Rojo Ratuje Brodę (autorstwa TheQuadfour), które są strategiami ekonomicznymi, czy Urojenia (autorstwa DejMIV). Ten ostatni tytuł pod sam koniec naprawdę mnie zmiażdżył. Często pojawiają się gry, których twórcy bawią się czasem, inspirując się poniekąd filmem Incepcja i tego typu dziełami.

Saints Rojo

PAD: Na półkach w księgarniach znaleźć można dziś wiele tytułów książek bezpośrednio związanych z grami, są to, przykładowo, Battlefield 3: Rosjanin (autorstwa Andy’ego McNaba), Crysis: Eskalacja (Gavin Smith), czy Diablo III: Zakon (Nate Kenyon). Czy, Twoim zdaniem, tego typu adaptacje książkowe wprowadzają nowe elementy do światów znanych z gier, czy może są to tylko publikacje nastawione na zysk i niewprowadzające niemalże nic nowego?

Rojo: Dla mnie książki, komiksy, czy nawet filmy, są rozszerzeniem tego, co widzimy w grach, głównie chodzi mi tu o fabułę czy lore. Gracze nie chcą rozstawać się ze swoim ukochanym światem, zatem wiele osób, siedząc w autobusie, czy gdziekolwiek indziej, z chęcią sięgnie po książkę osadzoną w uniwersum, które jest dla nich najbardziej interesujące. Filmy, mimo wszystko, są raczej najbardziej ubogą ze wszystkich form adaptacji.

PAD: A jak to jest na odwrót? Czy gry na podstawie książek są przeważnie wzbogacone, czy też zubożone przez adaptację na ekran komputera? Mamy bowiem z jednej strony bardzo rozbudowany świat gry The Witcher, z drugiej zaś: dość zubożałą fabułę Dante’s Inferno, czyli produkcji stworzonej na podstawie Boskiej Komedii.

Rojo: Na odwrót jest praktycznie identycznie: wszystko zależy. Jeśli najpierw jest książka, a później pojawia się gra, to następuje sprzężenie zwrotne i wychodzi książka X. Ludzie potem doczekują się gry na podstawie tej książki i wcielają się w jej głównego bohatera – coś niesamowitego. Książki i gry, które zawsze były antagonizowane przez rodziców, wyciągają nagle pomocną dłoń w kierunku graczy. Weźmy sobie, przykładowo, Harry’ego Pottera: książki, filmy, gry – możemy poznać dzieje młodego czarodzieja z różnych perspektyw, czy to na podstawie czytania, oglądania, czy też grania.

PAD:  Na rozluźnienie chciałbym Cię spytać o najlepszy easter egg, jaki kiedykolwiek widziałeś w grze wideo.

Rojo: Nie wiem, czy jest to najśmieszniejszy, czy najbardziej zaskakujący easter egg, jaki widziałem, ale najbardziej skojarzył mi się z określeniem „easter egg”. Mowa tu o grze Outlaws, z której również nagrałem Sentymentalnie Przez Gry. Po wykopaniu tam dziury pod kiblem, trafiało się na UFO, ciekawa sprawa.

PAD: Wielu polskich producentów gier nie jest niestety docenianych należycie, tym bardziej, że niektórzy twórcy naprawdę mają się czym popisać. Jakie polskie produkcje lub studia uznałbyś za najbardziej niedocenione?

Rojo: Akurat prowadzę cykl z Bulletstorm. Jest to polska gra, która jest jednocześnie szalenie niedoceniona, jak i szalenie dobra; miała słabą reklamę, przeszła bez echa. Recenzentom się podobała, graczom jeszcze bardziej. Prowadzę również serię AngryShitRage, gdzie mieszam z błotem gry, które nie są nic warte, a lwia ich część to właśnie polskie gry, przez które najwidoczniej zyskaliśmy złą sławę. Ta jednak, całe szczęście, została naprawiona przez takie gry jak The Witcher, która to seria przyniosła polskiej branży gier światową, tym razem już dobrą, sławę.

Pozdrawiam czytelników PlayAllDay, serdeczna tarcza!

  • Helix

    No prosze. A akurat wczoraj myslalem o RojoFanGames na lamach PADa :D

  • Jan Gaweł III

    tl;dr

  • Bartez PL

    „przez Twoich widów” – poprawcie widzów

  • Warzoch

    Wiedźmin do ciężkiej kurwy! Czy nikt nie umie się tego nauczyć?!

    • Helix

      Bez nerwow kolego.

      • Warzoch

        Wiem, wiem – ale jak żyjemy w Polsce i mówimy o Polskiej marce autorstwa pana A. Sapkowskiego to piszemy „Wiedźmin” nie żadne „The Witcher”!

        • Gra została wydana na rynek międzynarodowy jako The Witcher. Sapkowski nie ma z grą de facto prawie nic wspólnego, gra została wydana jako osobne dzieło, mogła równie dobrze nazywać się Geralt, ale nazwano ją The Witcher, odpowiednik polskiego Wiedźmina. Nie rozumiem skąd oburzenie.
          P.S.: broniąc polskiego dorobku powinno się chociaż wiedzieć, że przymiotniki (polski, polska) piszemy małą literą.

          • Warzoch

            Wiem, ale tu pojawia się de facto jedna ważna sprawa – żyjemy w jakim kraju? no właśnie i naszą nazwą jest „Wiedźmin”, a nie żaden „The Witcher”

          • Ja rozumiem, ale bez przesady z pierwszym komentarzem, w którym rzucasz mięsem w nas z tego powodu :)

          • Warzoch

            W kontekście błędu, dzięki za zwrócenie uwagi :)

  • Archolable

    Zajebisty wywiad ! :)

  • Gościu

    Dlaczego uważasz że rojo jest walnięty? To było pozytywnie czy jednak nie?

  • Pingback: The best of PlayAllDay.pl — PlayAllDay()